O nas / Om oss

Mandarynka AS

O nas

 

Firma założona została przez Martę Skandsen, pochodzącą z Poznania, ale zamieszkałą na stałe w Norwegii. Marta czuje silną potrzebę przekazania języka polskiego i kultury swoim dzieciom, które dorastać będą w Oslo. Zdaje sobie ona sprawę z tego, że będzie to nie lada wyzwaniem i bardzo trudnym zadaniem.

Dlatego też, postanowiła stworzyć firmę, która może to zadanie, rodzicom mieszkajacym poza granicami swojego kraju tak jak ona, ułatwić.

Jej partnerem biznesowym jest Anders Lindqvist, prywatnie przyjaciel, entuzjasta kultury z niezwykłym talentem jezykowym oraz wspaniały autor książek dla dzieci i mlodzieży w Norwegii. Obecnie robi on wszystko co w jego mocy, żeby nauczyć się języka polskiego.

W sekcji blog będziemy publikować opowieść, pisaną przez Andersa, o dwóch norweskich duchach, które spotykają polskiego chłopca w sędziwym domu... Opowieść publikowana będzie co piątek i może być traktowana jako bajka na dobranoc.

Oprócz naszej działalności biznesowej, organizujemy, we współpracy z Deichmanske bibliotek, darmowe, regularne spotkania dla dzieci i ich rodziców, na których poznajemy kulturę polską przy pomocy czytania polskich bajek oraz ciekawych gier i zabaw edukacyjnych. Pierwsze spotkanie odbędzie się już w niedziele 16.10.2016 w Deichmanske bibliotek avdeling Majorstuen, Oslo.

Już niedługo na naszej stronie pojawią się kursy przeznaczone do samodoskonalenia języka norweskiego oraz islandzkiego, gry edukacyjne, zabawki oraz rożnorodne produkty wyprodukowane przez polskich projektantów.

Partnerzy

Rozdział 1

"MARTA I IVAR"

 

Sędziwy dom był od dawna pusty. Jak to zwykle bywa kiedy dom stoi na samym końcu ulicy. W każdym domu wprowadzały i wyporwadzały sie, zarówno duże jaki i małe rodziny. Czasem wraz ze swoimi ulubieńcami, czasem przyjeżdżali samochodami, odwiedzali się wzajemnie. Niektórzy zasatanawiali się dlaczego nikt nigdy nie wprowadził się na stałe do tego niewielkiego domu na samym końcu ulicy.

Całkiem pusty owy dom jednak nie był. Mieszkali w nim bowiem chłopczyk i dziewczynka, brat wraz z siostrą. Byli oni jednak duchami, i dlatego też nikt nie wiedział o ich istnieniu. Lubili oni robić w nocy psikusy mieszkańcom domu: na strychu, pod skrzypiącymi schodami, w sypialniach, a w szczególności w pokoju dziecięcym. A czasem nawet w łazience!

Ale na dłuższą metę bycie duszkiem nie było zabawne w pustym domu. Dlatego też dzieci często siadały sobie w salonie i czytały razem książki albo wspominały stare dobre czasy sto lat temu, kiedy były najzwyklejszymi dziećmy a nie duszkami.

Rodziny, które mieszkały w tym domu przez lata, zostawiły po sobie mnóstwo książek na połkach. Duszki wybrały z nich całkiem pokaźną kolekcję książek dla dzieci i ułożyly je starannie przy kominku. Tam siadały i czytały je i rano i wieczorem, a czasem też w południe.Pewnego letniego dnia zaparkował pod domem samochód, kiedy dzieci czytały razem ekscytującą opowieść o niemieckiej księżniczce. Opuściły książke z hukiem. Ivar, chłopiec, podbiegł do okna.

«Marta! Ludzie idą!»

«Na prawde tu idą?» odpowiedziała Marta. «Co robimy?»

«Pewnie ktoś sie pomylił.» dopowiedział Ivar.Okazalo sie jednak, ze nikt sie nie pomyslil. Wrecz przeciwnie. Rodzina, ktora wysiadla z samochodu – najpierw mama, potem tata a nastepnie maly chlopiec, i na koncu pies, wlasnie kupila ten dom. Zdaje sie ze nie moga sie juz doczekac, zeby sie wsprowadzic.

«Marta, wyglądasz jakbyś właśnie zobaczyła ducha. Co z Tobą?»

«Wygląda na to, że Ci ludzie chcą się tutaj wprowadzić. Spójrz na te wszystkie kartony!»

«Czy to nie wspaniale? Przecież na to właśnie czekaliśmy przez kilka dobrych lat!!»

«Tak, ale dzieje się to tak niespodziewanie. A co jeżeli jesteśmy zupełnie nie w formie? Co będzie jeśli nas nie polubią?»

«Przecież nie chodzi o to, żeby nas polubili. Czy Ty wszytkiego zupełnie zapomniałaś?»

«Widzisz. Jestem kompletnie nie w formie»

«Wszystko będzie w porządku.» pocieszał Ivar. «Ale najpierw uważam, że powinniśmy pozwolić im się rozpakować. Dajmy im kilka dni, i wtedy zaczniemy robić im psikusy.»

«Mam nadzieję, że przywieźli ze sobą jakieś książki dla dzieci.» powiedziała Marta.

 

Rozdział 2

"MARTA I IVAR"

 

Tadeusz czuł się podekscytowany, ale zarazem troche smutny, że musiał przeprowadzić się do innego kraju. Pomimo, ze był w Norwegii tylko kilka dni już zaczął tęsknić za swoimi przyjaciółmi z Wrocławia.

«To wspaniale, że dom został przygotowany w tak krótkim czasie! » powiedziała mama przechodząc przez próg «Ale co tu tak dziwnie pachnie? »

«Pachnie starocią » odpowiedział tata.

Nikt za to nie rozumiał dlaczego leżało mnóstwo porozrzucanych po ziemi książek dla dzieci.

Może to taki norweski zwyczaj?

Tadeusz ucieszył się kiedy zobaczył swój pokój. Towarzyszylo mu jednak dziwne uczucie. Przez cały czas kiedy rozpakowywał swoje rzeczy w pokoju na poddaszu, miał uczucie jakby nie był tam sam. Tak jakby ktoś jeszcze w tym pokoju z nim był.

Najdziwniejsze zdarzyło się jednak nieco później. Kiedy wrócił na góre do swojego pokoju po kolacji, jego książki leżaly porozrzucane po podłodze. Przecież to nie tak je zostawił? Co tu się wydarzylo?

Nagle usłyszał skrzypnięcie schodow. Ktoś szedł na górę!

Na szczęście to tylko mama i tata.

«Tadek, co za bałagan! Dlaczego książki leżą na podłodze?»

«Ale kiedy to nie ja …» powiedział Tadeusz.

Jednak mama nie chciała słuchać wyjaśnień «Przestań żartować i posprzątaj je natychmiast» powiedziała,

«Napewno jest spięty bo dopiero co się wprowadziliśmy,» skomentowal tata. «To wcale nie takie łatwe dla chłopca w jego wieku przeprowadzić się do innego kraju.»

Dziwego kraju, pomyślał Tadeusz. Bardzo dziwnego kraju.

 

Rozdział 3

"MARTA I IVAR"

 

W nocy panował w domu chaos. Nie dla Tadeusza czy jego mamy albo taty, bo oni akurat spali. Może śnili o pięknych, zielonych krajobrazach Polski, czy soczystych czereśniach, albo o długiej podróży samochodem z Wrocławia do Norwegii.

Natomiast Marta i Ivar, biedne duszki, nie śnili o pysznych czereśniach. Wręcz przeciwnie, byli bardzo pobudzeni i rwali sobie włosy z głowy chodząc w kółko po pokoju. Skąd pochodzi nowa rodzina? Czy są niebezpieczni, skoro mówią w obcym języku?

<<To głupota,>> mówi Ivar <<To na prawdę niedorzeczne. Czemu mielibyśmy się bać? Przecież to oni powinni się nas bać.>>

Marta była równie zdziwiona co jej brat. <<Ale ten język... jest straszny>>

<<Straszny i tajemniczy>> powiedział Ivar. On nigdy wcześniej nie słyszał brzmienia języka polskiego. Kontakt z obcymi językami nie jest wcale łatwy kiedy jest się zamkniętym w domu przez 90 lat. Nie miał też z nim styczności oglądając telewizję.

Marta usiadła na kanapie <<Ja najbardziej boję się mamy chłopca>>

<<To nikt z kogo chciałbyś pożartować,>> powiedział Ivar.

Nagle przyszedł Marcie do głowy pewien pomysł <<Przecież oni nie mogą być, aż tak straszni. Mają małego chłopca>>

<<Z tym się akurat zgodzę>> powiedział Ivar. <<Chłopiec wydawał się być sympatyczny.>>

Noc za oknem była piękna. Duży, okrągły księżyc był w pełni, a jego odbicie opadało na podłogę przez okno. Może to właśnie księżyc podsunął Ivarowi ten pomysł

<<Mam!>> spojrzał na Martę <<Sprawdzę w słowniku czy jest tam napisane co powinny robić duchy w sytuacji gdzie wprowadzają się do ich domów straszne rodziny mówiące w obcych językach.>>

<<Na prawdę takie rzeczy są w słowniku opisane?>> zdziwiła się Marta

<<Wszystko jest opisane w słowniku.>> Ivar udał się w kierunku regału i wysunął z niego wielką książkę.

Zasiedli razem na kanapie i przewracali kartki 'Leksykonu Gyldendalsa' z 1947. Byli tym tak zaabsorbowani, że nie usłyszeli kroków na schodach! Ktoś schodził powoli po schodach, krok za krokiem. Duszki przewracły stronę za stroną, kiedy kroki były coraz bliżej i bliżej.

Nagle zaskrzypiały drzwi do salonu. Marta i Ivar podskoczyli prawie do sufitu.

<<Co robimy?>>

<<Co jeżeli to mama?!>>

<<Musimy zniknąć>>

Ale było już za późno. W przeciągu chwili stanął ktoś przed kanapą. Księżyc rzucił smugę światła na twarze przerażonych duchów.

 

 

Anders Lindqvist

Entuzjasta kultury z niezwykłym talentem jezykowym oraz wspaniały autor książek dla dzieci i mlodzieży w Norwegii. Obecnie robi on wszystko co w jego mocy, żeby nauczyć się języka polskiego.

Marta Skandsen

pochodzącą z Poznania, ale zamieszkałą na stałe w Norwegii. Marta czuje silną potrzebę przekazania języka polskiego i kultury swoim dzieciom, które dorastać będą w Oslo.

Mandarynka Copyright @ All Rights Reserved.